Świat

Czy pieniądze obronią Europę? Jeśli ten plan się nie uda, wszystkich nas czeka porażka

6 minut czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
Najbliższe miesiące to będzie czas decyzji: czy, z kim i po co zawnioskować o wspólnotowy kredyt, a także w jakim tempie podnosić własne wydatki obronne, licząc na ulgę w obliczaniu inaczej „karalnego” deficytu. Najbliższe miesiące to będzie czas decyzji: czy, z kim i po co zawnioskować o wspólnotowy kredyt, a także w jakim tempie podnosić własne wydatki obronne, licząc na ulgę w obliczaniu inaczej „karalnego” deficytu. Siły zbrojne Estonii / mat. pr.
800, 650, 150 mld euro „z Unii” albo 26 mld zł z polskiego KPO. Co te sumy oznaczają i czy cokolwiek ważnego z nich wyniknie dla obrony Europy?

Kraje Unii Europejskiej gnają, by wyprzedzić coś, co postrzegają jako nieuchronność: wycofanie się USA z obrony naszego kontynentu i powierzenie jej swojego bezpieczeństwa, także w konfrontacji z Rosją, nuklearnym i konwencjonalnym supermocarstwem. Druga prezydentura Donalda Trumpa nie jest tylko pobudką, brzmi jak wielki i głośny dzwon, którego echo słychać od Atlantyku po Ukrainę.

Amerykanie nie mają zamiaru dalej finansować i wspierać europejskiego bezpieczeństwa, nawet jeśli sami Europejczycy pozostają pod wrażeniem przekonania o paraliżującej niesamodzielności. W ostatnich dekadach USA zawarły z Europą niepisany deal, teraz go zrywają – nie chcą pozostawać mocarstwem europejskim i choć na razie nie wychodzą z NATO, to sygnalizują niechęć do pomagania nam. Słychać to nawet w ujawnionej niedawno signalowej konwersacji najwyższych rangą zwierzchników aparatu obrony USA, która ujawnia kierunek polityki Waszyngtonu pod wodzą Trumpa – Europa jest zła, niewdzięczna, a nawet wroga USA.

Czytaj też: Czy francuski nuklearny parasol nad Europą odstraszy Rosję?

Unia sięga do kieszeni

Przeczuwając atak Trumpa, Unia pod koniec zeszłego roku zaplanowała szereg inicjatyw, programów i pomysłów rozszerzających rachityczne do tej pory formuły wspólnej polityki obronnej. Próbowała jej od ponad 20 lat, ale bez powodzenia z uwagi na opory i protesty tych krajów, które nie chciały rywalizacji Unia–NATO, i tych, które może i chciały niezależności, ale tylko na swoją modłę. Dziś ambicje są niższe, ale mają zagwarantować wyższy poziom ich wykonalności.

O wspólnej armii nikt nie mówi, mało kto wspomina nawet europejską autonomię strategiczną.

Oferta powitalna

4 zł za tydzień
przez miesiąc rok

Płatność 16 zł co 4 tygodnie przez pierwszy rok.
Później 24 zł co 4 tygodnie.

Kup dostęp
Rezygnujesz, kiedy chcesz
Oferta dla nowych subskrybentów
Zobacz inne oferty
Reklama