332. dzień wojny. Połamcie im zęby. Przygotowanie do odparcia rosyjskiego natarcia
Zacznijmy od kabaretu. Na duży budynek centrum edukacyjnego w pobliżu resortu obrony w Moskwie wtaszczono Kamaza z wyrzutnią rakiet przeciwlotniczych Pancyr. Nie żartujemy – sprowadzono wielki dźwig, przy którym podnośnik z koszem dla policjantów całkiem się chowa, i wyrzutnia pracowicie ustawiono na dachu. W zasadzie powinni tam jeszcze wtaszczyć jakiegoś toi-toia, żeby warunki służby były znośne. Ciekaw jestem, czy zapasowe rakiety będą wozić windą. Cały pomysł jest bardzo obciachowy z co najmniej dwóch powodów. Kto chciałby zaatakować rosyjskie ministerstwo obrony i jak? I czy taka wyrzutnia naprawdę pomoże? Gdyby zdarzył się fałszywy alarm i rakieta została odpalona, z pewnością trafiłaby w jakiś budynek, czyniąc spore szkody, bo pociski 3M313 Pancyr nie mają samolikwidatora. Pytany o tę sprawę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odesłał dziennikarzy do resortu obrony. Lewitująca w centrum Moskwy wyrzutnia przeciwlotnicza nawet u niego wywołała pewną wesołość.
Czytaj też: Po roku wojny rosyjski Goliat ma podbite oko