Gdy słyszysz swish
Gdy słyszysz swish. I inne farmazony. Objaśniamy nowe słowa
W nowym przeboju „Różowe diamenty” Young Leosia opisuje swoją biżuterię, popija drogiego szampana i się chwali: „Kształty jakby namalował mnie Fouquet/ Bankiet z gangiem, wolne all day/ Dior, Moncler, pardon za swag”. Czyli przeprasza za lans, bo ten dawny lans to teraz swag. A w tej samej zwrotce pojawia się dośpiewywane hasło swish. Można by je wziąć za „słysz”, ale jesteśmy w świecie, w którym tryb rozkazujący objawi się prędzej po angielsku niż po polsku („Masz ochotę na zabawę, to call me”). Trzeba je więc interpretować po angielsku, gdzie swish to dźwiękonaśladowczy wyraz opisujący świst, najczęściej piłki wrzuconej do kosza czysto, bez dotknięcia obręczy. Coś jak śmignięcie, ale też strzał w dziesiątkę. W angielskim slangu określało też przed laty zniewieściałego mężczyznę albo homoseksualistę zachowującego się w sposób stereotypowo interpretowany jako kobiecy. Jak twierdzi słownik Merriam-Webster – lekceważąco i obraźliwie.