Śledząc biografię artystki rekonstruowaną w książkach i artykułach wspomnieniowych, można odnieść wrażenie, że legendą – albo lepiej: mitem – stała się Ewa Demarczyk już po swoim pierwszym występie w kabarecie Piwnica pod Baranami. W wydanej pięć lat temu książce Angeliki Kuźniak i Eweliny Karpacz-Oboładze „Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk” ten występ opisano jako „wydarzenie ulokowane zupełnie poza jakąkolwiek rutyną kabaretu, estrady czy teatru. Bo kiedy publiczność była pewna, że po serii komediowych skeczy i piosenkach z tekstami Leśmiana program wieczoru się skończył, błysnął reflektor. Na scenę wpadł Piotr Skrzynecki. Łamiącym się (ze wzruszenia?) głosem wykrzyczał: »Proszę państwa, proszę państwa! Miałem powiedzieć dobry wieczór, ale nie mogę. Nie mogę, proszę państwa, bo już czekam na to, co zaraz się wydarzy. Proszę państwa, przed wami wspaniała młoda śpiewaczka, która was zachwyci«”.
Maksimum treści, minimum reklam
Czytaj wszystkie teksty z „Polityki” i wydań specjalnych oraz dziel się dostępem z bliskimi!
Kup dostęp