Dla większości Rosjan Związek Radziecki to była po prostu Rosja, potężna, niezwyciężona, cywilizująca mniej rozwinięte narody. Czy Rosjanie już przestali myśleć o Związku Radzieckim w kategoriach ojczyzny?
W ciągu ostatnich piętnastu lat szeregi rosyjskich służb specjalnych opuściło prawie 200 tys. funkcjonariuszy. Prezydent Putin stworzył z nich karną armię, której użył do kolonizacji wszystkich struktur i szczebli rosyjskiej administracji, od ministerstw po prowincjonalne merostwa. Są dziś w Rosji urzędy, w których byli funkcjonariusze KGB zajmują 70 proc. stanowisk.
Defilada, mowy, wielki pokaz ogni sztucznych – okrągłą rocznicę zwycięstwa nad Hitlerem świętowano w Moskwie, jak przystało na mocarstwo światowe, a nie regionalną potęgę uwikłaną w konflikt w Czeczenii, spory z dawnymi republikami ZSRR i z sąsiadami.
W Rosji już obchody 60-lecia zwycięstwa w II wojnie światowej były bardziej zorientowane na bieżącą politykę, a nie na historię.
W polityce rosyjskiej mity ze szkolnych podręczników zastępują obraz realnego świata. Jak choćby ten ukraiński, iż trzeba zrobić wszystko, co niezbędne, by utrzymać Ukrainę.
Wielka tragedia jest niczym reflektor – ukazuje całe państwo. Rosja, jaka objawiła się światu po tragedii w Biesłanie, budzi współczucie, ale i niepokój.
Nigdy za naszego życia nie zdarzyła się tak masowa, okrutna i nieludzka zbrodnia. Bo nawet na wojnach – nie pamiętamy, by rozmyślnie atakowano szkoły i z premedytacją zabijano dzieci.
Wyrokami dziejów najnowszych Aleksander Łukaszenko został on poniekąd skazany na prezydenturę Białorusi. A przecież widział siebie w aureoli lidera Rosji. Kiedyś powiedział był nawet: „Białoruś już zaliczyłem”.