Przejmująca, solidnie nakręcona i pierwszorzędnie zagrana historia.
Nie ma tu wielkich nazwisk, jak w ekranizacji Viscontiego z 1963 r., ale jest klimat.
Trudno w to uwierzyć, ale sprawa eksplozji bomby na pokładzie samolotu linii Pan Am z Londynu do Nowego Jorku, która 21 grudnia 1988 r. zabiła 259 pasażerów (a kolejne 11 osób zginęło w szkockim miasteczku Lockerbie, na które spadły szczątki maszyny), wciąż nie jest wyjaśniona.
Trafna analiza kruchych więzi społecznych oraz pełne goryczy spojrzenie na obojętność Europy wobec uchodźców oraz wyzwań, jakie niesie ze sobą wcale nie odległa przyszłość.
Serial opowiada o desperacji i sam też jest dość desperacki.
Kultura popularna lubi odsłaniać mroczne oblicze wiktoriańskiej Anglii: społeczne nierówności, biedę, narastającą przestępczość, cenę, jaką za postęp płacą wykluczeni.
Produkcje „Cassandra” i „Sunny” bazują na naszym strachu przed domowymi robotami. To zupełnie inny lęk niż przed Terminatorem.
Akcja znów rozwija się powoli, tłem są tym razem porywające ujęcia przyrody, a ludzkim zmaganiom ze spokojem przyglądają się małpy.
Brutalna opowieść o wymachiwaniu maczetami i paleniu szalików wrogiego klubu.
Serial pełen schematów, można mu wiele zarzucić, jednak kontekst powyborczej Ameryki Trumpa i Muska robi swoje.