12 nieoficjalnych kandydatów, 120 dni do wyborów, rozłamy na lewo i prawo. Kampania wystartowała i nie bierze jeńców. Politycy ruszają w trasę, a na jej szlaku pojawiają się zaskakujące postaci. Świątek, Pudzian, Zenek, kard. Ryś, Szmydt. A to dopiero początek.
Obecny przebieg kampanii nie wydaje się korzystny dla Rafała Trzaskowskiego: lepiej mobilizuje prawą stronę sceny politycznej, która w drugiej turze będzie bardziej skłonna zagłosować na kandydata popieranego przez PiS.
Kosiniak-Kamysz rzuca kłodę, Nowacka się poddaje; pieniądze dla PiS: odbijanie piłki trwa; co Trzaskowski przeciwstawi wizji Nawrockiego; David Lynch nie żyje; kobiety oskarżają pisarza Neila Gaimana o napaści seksualne.
W listopadzie ministra edukacji Barbara Nowacka zapowiedziała, że nowy przedmiot będzie obowiązkowy. Uczniowie mieli zdobyć wiedzę o profilaktyce zdrowotnej – psychicznej, fizycznej i seksualnej. W niedzielę Władysław Kosiniak-Kamysz zaciągnął hamulec.
Kandydat prezydencki musi się wykazywać kompetencją, drobiazgową wręcz wiedzą, pokazywać, że wie, ma poglądy, a nawet własne pomysły. Zwłaszcza gdy rządzą jego koledzy.
Aborcja, związki partnerskie, prawa kobiet, LGBT+. Wybory prezydenckie będą w tych sprawach bezlitośnie zerojedynkowe. Ujawnią prawdziwe intencje wielu środowisk, zwłaszcza tych, które chcą odpuścić drugą turę. Jeśli sądzą inaczej, niech wskażą luki w tym rozumowaniu.
Rafał Trzaskowski zaczyna kampanię na pozycji wyraźnego lidera. Ale taka rola powoduje presję, pod której wpływem można popełniać błędy. Czy kandydat Koalicji Obywatelskiej zdoła ich uniknąć?
Kampania prezydencka w 2025 r. jak żadna dotąd pokaże zmianę, jaka już się dokonała w polityce. Kandydaci na każdym kroku zmuszeni będą do ważenia słów, gestów i reakcji, które natychmiast zaczną egzystować w internecie własnym życiem.
Rozstrzygnięcie wyborów prezydenckich będzie miało wymiar historyczny w najnowszych dziejach kraju. Określi, w którą stronę pójdzie polska polityka i całe państwo. A wynik jest dzisiaj bardzo niepewny.
Przypominam, że jeszcze kilka lat temu drwiliśmy z tego, że szeregowy poseł Kaczyński nie ma konta w banku i prawa jazdy. Właśnie odpalił ćwierkanie i na memach z kotami to się na pewno nie skończy.