5 lutego wszedł w życie kluczowy punkt dziewiątego pakietu sankcji nałożonych przez UE na Rosję – zakaz importu paliw płynnych. W ten sposób po węglu, gazie i ropie sankcjami domknięty został cały obszar importu do UE rosyjskich surowców energetycznych i paliw płynnych. Czy jeszcze coś zostało? Wbrew pozorom zaskakująco wiele.
Po raz pierwszy od 2011 r. złoty pokonał psychologiczną barierę w relacji do euro. Jednak to raczej dowód na słabość europejskiego pieniądza niż nadzwyczajną siłę polskiego.
Polska stała się europejską potęgą w dziedzinie importu rzeczy używanych. Sprowadzamy wszystko, jak leci, byle tanio. Od mało noszonych majtek po czołgi w całkiem dobrym stanie.
Sprzedaż aut w Europie spada. Rządy ogłaszają programy ratunkowe. W Polsce zmniejsza się import samochodów używanych, a sprzedaż nowych rośnie, bez pomocy państwa. Czyżbyśmy uodpornili
Import równoległy polega na hurtowym kupowaniu lekarstw w krajach, gdzie są one tańsze, i sprzedawaniu ich tam, gdzie ceny są wyższe. Wkrótce i my mamy na tym skorzystać.
Zaledwie trzy miesiące temu weszły w życie przepisy ograniczające import samochodów używanych i rozbitych, a już trwają prace nad ich zmianą. Tym razem chodzi o to, żeby szerzej otworzyć granice dla aut powypadkowych, bo polskim blacharzom grozi bezrobocie. Minister gospodarki zapowiada, że wie, jak pogodzić wodę z ogniem: dać pracę warsztatom naprawczym nie doprowadzając do zalania polskiego rynku samochodowego przez importowane wraki.
Polska służba weterynaryjna opuszcza i podnosi graniczny szlaban z coraz większą częstotliwością. Powodem są epidemie nękające europejskie hodowle i związana z tym konieczność ochrony polskich zwierząt. Importerzy sprowadzający do Polski mięso i jego przetwory żyją w stałej niepewności, bo granica jest zamykana i otwierana niespodziewanie i nigdy nie wiadomo, jakich produktów ani których państw ograniczenia będą dotyczyły. Ale niektórzy importerzy potrafią sobie z tym jakoś poradzić.
Polski przedsiębiorca, który na wszelki wypadek woli pozostać anonimowy, przeklina polityków w Warszawie: Bawią się w demaskowanie rosyjskich szpiegów albo kabel światłowodowy urasta do urządzenia podsłuchowego, a my tu na rynku rosyjskim natychmiast czujemy oziębienie i tracimy miliony dolarów i tysiące miejsc pracy. Potwierdzają to, aczkolwiek w bardziej oględny sposób, ludzie z polskiego Biura Radcy Handlowego w Moskwie i z Banku Handlowego.
– Ja tu już pracuję trzydzieści lat i wszystko widziałem – mówi jeden z celników na przejściu w Jędrzychowicach. – Auta całe i w kawałkach, clone od pojemności silnika i na wagę. Na każdy przepis ludzie znajdowali jakiś sposób, więc i na te znajdą.
To był czarny rok dla polskiej branży motoryzacyjnej. Sprzedaż nowych aut gwałtownie spadła, zaś indywidualny import pojazdów używanych wzrósł lawinowo. Przedstawiciele firm samochodowych winią fiskusa za doprowadzenie do kryzysu ważnej gałęzi gospodarki. Zarzuty te były dotychczas odrzucane jako bezpodstawne. I oto nagle rząd uderzył się w piersi.