Premier miał po cichu sprzyjać odwlekaniu debaty, ale kiedy Hołownia się wyłożył, publicznie go skarcił. Alarmistyczne głosy o głębokim kryzysie są jednak przesadzone.
Warto dostrzec symptom rozpadu więzów lojalności w obozie PiS i wypierania ich przez indywidualne strategie wedle logiki „ratuj się, kto może”.
Ostatnio prawie niewidoczny, właśnie wrócił jako główna twarz samorządowej kampanii Koalicji Obywatelskiej. Jednak Rafała Trzaskowskiego czeka polityczny maraton, który skończy się w połowie przyszłego roku. Da radę?
Lewica chce pozostać samodzielna, chociaż akurat w najbliższej kampanii wolała się taktycznie schować pod parasolem Donalda Tuska. W poczuciu odrzucenia zapowiada teraz wzmożoną asertywność, ostrożnie jednak mierząc siły na zamiary.
W Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie premiera w sprawie zarządzenia wyborów samorządowych 7 kwietnia. Oficjalnie rozpoczyna się kampania wyborcza – problem w tym, że partyjni liderzy, pochłonięci sejmowymi konfliktami, zupełnie nie mają do niej głowy.
Jak większości zaplątanych w politykę inteligentów, również Bartłomiejowi Sienkiewiczowi zdarzało się pogubić na jej krętych ścieżkach. Może dlatego to jemu przypadła teraz rola egzekutora pisowskich mediów.
Prezydenckie ułaskawienia wielokrotnie w przeszłości budziły kontrowersje. Wątpliwości pojawiały się w konkretnych przypadkach, ale też ogólnie wobec samej instytucji ułaskawienia. Jak to zatem było z ułaskawieniami w III RP?
Czas wielkiego czyszczenia i rozliczeń właśnie się zaczął. Uderzenie w splot medialny PiS okazało się celne, chociaż pogubiony przeciwnik sam się trochę podłożył. Dla demokratycznej większości to dobry prognostyk przed kolejnymi konfrontacjami. Musi jednak stale pamiętać, czemu mają one służyć.
Nazwisko Rafała Trzaskowskiego chwilowo spadło z głównego afisza. Ale jeśli w nowym roku zdoła wykorzystać swoje atuty, czeka na niego najbardziej wymarzona z ról.
decyzje. Na Wiejskiej trwa maraton Sejmflixa, z Szymonem Hołownią w roli głównej. Krótko mówiąc, dzieje się… Ale w sportowej hali na warszawskiej Ochocie nie czuć atmosfery wielkiej zmiany. Trochę to dziwne, bo gospodarzem spotkania z mieszkańcami jest przecież Rafał Trzaskowski, tutaj w
Pożegnalne exposé Mateusza Morawieckiego i powitalne Donalda Tuska, zaprzysiężenie nowego rządu, pierwsze ważne decyzje. Stało się wreszcie to, co miało się stać wiele tygodni temu. Warto było jednak czekać, bo rok temu o tej porze taki scenariusz nie wydawał się wcale oczywisty.
Przejściowy okres trwał niemal dwa miesiące od historycznych wyborów 15 października, kiedy to klamka zapadła, ale założony łańcuch wciąż jeszcze blokował pełne otwarcie drzwi.
Czy komisje śledcze pomogą rozliczyć władzę PiS? Nowa koalicja i jej wyborcy dużo sobie po nich obiecują, ale aby były skuteczne, muszą działać zdecydowanie lepiej niż te w przeszłości.
Andrzej Duda wchodzi w rolę, w której dotąd, poza krótkim czasem w 2015 r., nie występował. Będzie miał po stronie rządowej obcą i wrogą politycznie koalicję. Jak sobie poradzi w tych nowych okolicznościach?
Nie ulega wątpliwości, że to właśnie Sejm musi stać się pierwszym miejscem demokratycznej odnowy: poligonem przywracanych standardów i odbudowywanej z gruzów kultury politycznej. Różnie z tym może być.
Poharatana po wyborach, w ogniu rozliczeń i na krawędzi rozpadu. Czy PiS straci konkurenta na prawicy?
podjęto próbę schowania konfederackich radykałów, na czele z Braunem i Januszem Korwin-Mikkem. Co skądinąd wyszło średnio, gdyż ten ostatni na finiszu i tak odpalił słynny „protokół 1 proc.”. Czyli wygłosił jedną ze swoich ekscentrycznych refleksji – tym razem o pedofilii – po
Trzecia Droga stara się skonsumować nieoczekiwany wyborczy sukces, chociaż każdy z partnerów robi to po swojemu. Szymon Hołownia przede wszystkim gra na siebie, a ludowcy zapewne spróbują umościć się w spółkach. Czego się po nich spodziewać w tej kadencji?
Prezydent Andrzej Duda nie będzie przyspieszał powstania nowego rządu, ale też jakby dał do zrozumienia, że nie podziela do końca pisowskiej fobii wobec Donalda Tuska. Czy to jakaś zmyłka, czy jednak próba budowania bardziej przyjaznej relacji z przyszłym rządem?
Jak pokazał 15 października, wyborca demokratycznej opozycji poczuł w sobie siłę. Wyglądało to, jakby Polacy zaskoczyli sami siebie. Co z tego może wyniknąć?
Wyborczy sukces opozycji to dopiero początek długiej drogi do naprawy państwa.
Obecna władza z założenia niczego się nie wstydzi, nigdy nie przyznaje się do błędu, za nic nie przeprasza. W przedziwny sposób uzurpuje sobie prawo do czynów niemoralnych na gruncie rzekomej moralnej prawomocności.
Centralnym punktem ostatniego tygodnia będzie oczywiście poniedziałkowa debata, chociaż można mieć wątpliwości, czy jej przebieg znacząco wpłynie na rywalizację. Widać wyraźnie, że dla sztabowców PiS to bardziej problem niż źródło szans.
Rozpoczęła się ostatnia faza kampanii wyborczej. W jakim miejscu jest opozycja i co jeszcze może się wydarzyć?
Komu udało się dotrzeć na Marsz Miliona Serc, ten z pewnością miał okazję poczuć atmosferę zbliżającego się wielkimi krokami wyborczego starcia. A czy 1 października będzie to faktycznie przełom w kampanii, jak oczekiwali liderzy Koalicji Obywatelskiej, pokażą sondaże z tego i następnego tygodnia
Wbrew nadziejom opozycji afera wizowa nie odmieniła dynamiki tej kampanii, jak dotąd angażując uwagę głównie już przekonanych wyborców. Chociaż w mobilizowaniu tych niezdecydowanych wciąż jeszcze może odegrać sporą rolę.
Skrajnie ostrożna, minimalistyczna, pozbawiona błysku. Byle nie stracić zbyt wiele i pozostać w Sejmie. Tegoroczna kampania Lewicy jest na miarę realnych możliwości i chyba też aktualnych ambicji ugrupowania, które jeszcze niedawno marzyło o zmienianiu Polski.
zatopienia małych partii. Liderzy Lewicy właśnie mieli dostać zaproszenie na Marsz miliona serc 1 października – i to nie na osobnej ciężarówce, jak na marszu 4 czerwca, tylko na jednej scenie z szefem KO. Co sugeruje, że w ostatniej fazie kampanii opozycyjny hegemon postawi na jednoczący
Trochę się ogarnęła, chociaż jej los pozostaje niepewny. Trzecia Droga to wciąż najsłabsze ogniwo opozycji, po wyjęciu którego pryskają nadzieje na antypisowską większość w Sejmie. Ale czy i kto może jej pomóc?
polaryzacji, które nieuchronnie spychać zacznie pod próg opozycyjnych braci mniejszych. Szczególną ku temu okazją będzie oczywiście zaplanowany na 1 października „marsz miliona serc”, który na finiszu kampanii jest w stanie uruchomić polaryzacyjne turbodoładowanie. Od Tuska zależy, jak
Afera z masowo wydawanymi wizami do Polski zepchnęła PiS do defensywy w sprawie imigrantów. Opozycja dostała do ręki broń. Obosieczną.
Protoplasta ministra Czarnka, władca opozycyjnego internetu, wyborczy pistolet Tuska. Roman Giertych to jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci naszego życia publicznego. Właśnie wraca do gry.
przez młodą publiczność Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń. Kupili salę umiejętnym podkreśleniem różnic pomiędzy otwarcie progresywną Lewicą i częściej lawirującą w tematach równościowych Platformą. Gospodarz imprezy Rafał Trzaskowski nie był tym specjalnie zachwycony, a kiedy nadeszły jeszcze
Campus to w pierwszej kolejności bogactwo dyskusji na najbardziej istotne tematy współczesności.
To nie będą równe wybory. PiS dysponuje w kampanii przygniatającą przewagą finansową, instytucjonalną i propagandową. Tylko czy te bezprawnie zawłaszczone atuty okażą się skuteczne?
reżimie limitu opozycyjnych partii byłaby to całkiem spora pozycja w budżecie (ok. 1 proc.), ale z perspektywy PiS – przysłowiowe waciki. Problem w tym, że informacje podawane przez resort są na razie szczątkowe i nie można wykluczyć, że kasa na pikniki płynie jednak z innej przegródki, podczas
Campus zdążył wyrobić sobie europejską markę wzorowego festiwalu społeczno-politycznego.
Z Michałem Kołodziejczakiem w roli egzotycznego sojusznika i nieco odmłodzoną partią, za to bez Romana Giertycha. Listy wyborcze Koalicji Obywatelskiej na pierwszy rzut oka mogą zaskakiwać, chociaż są jak najbardziej w stylu Donalda Tuska. Kto jednak nie ryzykuje, ten nie pije później szampana.
Plan Konfederacji to wywołanie po wyborach potężnego kryzysu politycznego i doprowadzenie do dogrywki. Dopiero wtedy „duopol” ma się zawalić, umożliwiając Konfie sięgnięcie po władzę. Czy zuchwały plan ma szansę się ziścić? A może to Konfederacja stanie się łatwym łupem dla politycznych rywali?
Jest w interesie PiS, żebyśmy ponownie zaczęli się bać. Przynajmniej trochę, bez popadania w paranoję „wejdą, nie wejdą”. Z rozbudzonym widmem agresji trudno byłoby utrzymywać poparcie dla dalszych dostaw sprzętu dla Ukrainy, którego sami możemy za chwilę potrzebować.
Krymu w 2014 r. postraszył, że polskie dzieci mogą nie pójść 1 września do szkoły. I to zapewne efekt mobilizacji wokół flagi pomógł wyraźnie już wtedy słabnącej Platformie wygrać wybory europejskie, skądinąd ostatnie przed ciągle jeszcze nieprzerwanym pasmem porażek. Tyle że tamtym rządom, ogólnie
Trzecia Droga musi się jak najprędzej ogarnąć, gdyż z poparciem na poziomie 8–10 proc. znajduje się niebezpiecznie blisko koalicyjnego progu wyborczego. A przecież prawdziwa kampania dopiero rusza z kopyta i polaryzacyjna grawitacja nie została jeszcze włączona. Zamęt z ostatnich tygodni niestety będzie miał swoją cenę.
Liderzy Polski 2050 i PSL zgodnie zapewniają, że Trzecia Droga już czeka w blokach startowych, żeby wejść w kampanię. Tyle że ta koalicja coraz bardziej trzeszczy i tak naprawdę nie wiadomo, czy obu partiom wciąż jest po drodze.
wielki marsz opozycji 1 października. Zasadniczo wymierzony w PiS, co nie zmienia faktu, że również opozycyjni bracia mniejsi pamiętają lekcję 4 czerwca. Jeśli i tym razem marsz okaże się sukcesem – a wydaje się to bardziej niż prawdopodobne – bezpośrednim tego efektem będzie dalsze
Jeden potknął się kiedyś o Kaczyńskiego, drugi nie wytrzymał konkurencji z PO. Roman Giertych i Ryszard Petru nie porzucili jednak politycznych ambicji i poprzez Senat próbują wrócić do gry. Problem w tym, że mogą przy okazji nieźle narozrabiać.
Konfederaci czują, że rosną. W miarę sondażowego postępu sami siebie zaczynają postrzegać inaczej niż do tej pory. Obrastają nowymi ambicjami, pod które naprędce konstruują coraz odważniejsze polityczne plany. Mentalnie czują się świeżo awansowani do politycznej ekstraklasy.
szacuje otoczenie rozdającego dziś karty Sławomira Mentzena – daje Konfederacji dodatkowe 1–2 pkt proc. w sondażach. Szef Korony ma jednak robić swoje dyskretnie, z czym chyba trudno mu się pogodzić. Niedawno znów przegiął antysemickim ekscesem podczas wykładu prof. Jana Grabowskiego. Tuż
Jak wyhodować rewolucję w państwie rozdawnictwa i propagandy sukcesu – mówi prof. Marcin Zaremba.
RAFAŁ KALUKIN: – Czy dekada Gierka, czas inwestycji, coca-coli, małego Fiata, większego otwarcia granic musiała doprowadzić do „wielkiego rozczarowania”, o którym pan pisze w najnowszej książce? MARCIN ZAREMBA: – W historii nic nie jest zdeterminowane. Wersja alternatywna
W czasie, kiedy partia Donalda Tuska zyskuje poparcie, Trzecia Droga je traci, przez co bilans całej opozycji wciąż nie jest korzystny. Co więc zamierzają Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz?
Co dalej z Platformą, całą opozycją, po wielkim marszu 4 czerwca? Nasila się polaryzacja, słabną „mniejsi bracia”, ale po raz pierwszy od dawna widać jakiś ruch w politycznym interesie.
Jeszcze nigdy w swojej bogatej politycznej karierze Donald Tusk nie cieszył się takim uwielbieniem fanów jak dziś. Ale czy to wyraz jego osobistej siły, czy też niedostatków formacji, na czele której stara się wrócić do władzy? Właśnie kończy się jego trasa po województwach. I pojawiło się 800 plus.
. chętnych posłuchać, co mają do powiedzenia Donald Tusk i Rafał Trzaskowski. Zazwyczaj spontanicznie, nikt się tutaj nie obnosi z partyjnymi emblematami. Platformerskich notabli można policzyć na palcach, ale też o tej samej porze na terenie całej Małopolski odbywa się kilkadziesiąt innych
Czy marsz 4 czerwca doda impetu opozycji, a zwłaszcza Platformie Obywatelskiej? Nadzieje są duże, choć wielkie demonstracje nie są polskim obyczajem.
Lewicę można stawiać za wzór dobrze zorganizowanej formacji politycznej. Tyle że niedużej, bo już od wielu lat nie rośnie ponad stan przetrwalnikowy. Czy lewica w Polsce ma jeszcze szansę na wejście do najwyższej ligi?
Moim bazowym scenariuszem jest utrata władzy przez PiS, daję mu 55 proc. szans realizacji. Drugi dosyć silny, aczkolwiek mniej prawdopodobny, powiedzmy na 35 proc., to wygrana PiS i potem rząd koalicyjny z Konfederacją albo jej częścią – rozmowa z Andrzejem Bobińskim, dyrektorem ośrodka analitycznego Polityka Insight.
RAFAŁ KALUKIN: – Dowiadujesz się, że Jarosław Kaczyński ogłasza zakaz importu ukraińskiego zboża. Twoja pierwsza reakcja to: a) Mamy problem w relacjach z Ukrainą; b) Co na to Komisja Europejska?; c) To może być zwrot w kampanii wyborczej; d) Ciekawe, że akurat Kaczyński. ANDRZEJ BOBIŃSKI
Zamiast integrować opozycyjną scenę, czerwcowa rocznica stała się pretekstem do dalszego mnożenia napięć. Szczególnie dotyczy to medialnych harcowników poszczególnych ugrupowań – socialowy ogon zaczyna machać partyjnym psem.
Wspólne listy Polski 2050 i PSL rodzą się w bólach, ale wygląda na to, że się urodzą. To jednak projekt defensywny, obliczony głównie na przetrwanie.
Zagubił się niedawny optymizm, przygasły nadzieje na rychłe zakończenie ośmioletniej smuty. Wszystko zdaje się być jeszcze w rękach opozycji, ale konieczny jest jakiś wyraźny impuls, który przerwie stan bezwładu.
Szum wokół Konfederacji jest może nieadekwatny do jej rzeczywistych zwyżek sondażowych, ale widać, że ta formacja narobiła kłopotu i PiS, i opozycji. Z tym że Kaczyński nie będzie się wzdragał przed koalicją z konfederatami, a Tuskowi i reszcie nie będzie wypadało.
Doniesienia o śmierci wspólnej listy opozycji okazały się przesadzone. Temat właśnie powrócił, choć najbardziej palącą dziś kwestią jest nie to, czy się jednoczyć, ale jak?
powinna jednak pojawić się na stole konkretna oferta, którą przedstawić może jedynie najsilniejszy. Odzwierciedlająca realny układ sił, ale i oferująca opornym pewien naddatek (po 1–2 mandaty więcej, niż dają sondaże, w zupełności by wystarczyło). Konieczne byłyby również gwarancje bezpieczeństwa
Wiemy, że tegoroczne wybory nie będą ani uczciwe, ani równe, bo przewaga władzy wspartej państwowym aparatem jest olbrzymia. Ale to nie oznacza, że łatwo je wprost sfałszować.
łączny wynik opozycyjnych partii nawet o 5 pkt proc. (tracą przede wszystkim PSL i KO). W przypadku PiS – to już ubytek tylko 1 pkt proc. Pewnie należy do takich wyliczeń podchodzić z dystansem, chociaż akurat partyjnym liderom nie zaszkodziłaby refleksja. Nie każda narracja przynosi bowiem