Dzięki zakazanemu Marszowi Równości wiemy lepiej, co wolno
tzw. Marszów Równości. Urzędnicy, ulegając presji politycznej, sięgali po ewidentne preteksty. W tym sensie Trybunał wziął również pod uwagę praktykę stosowania prawa: używano go represyjnie wbrew regule in dubio pro libertate, wedle której w razie wątpliwości powinna zwyciężyć liberalniejsza interpretacja. Politycy i ulegli im urzędnicy sami wpadli tym samym w zastawione przez siebie sidła.Krzysztof Burnetko
Proces Andrzeja Przewoźnika, ujawnienie podejrzanych o współpracę z SB na Uniwersytecie Jagiellońskim, zapowiedź zmian w ustawach „teczkowych”. Wokół lustracji znów robi się gorąco.
Pojęcie „inwigilacja prawicy” robi prawdziwą karierę. Nie tylko dlatego, że lider rządzącej partii zapowiada ujawnienie 21 tomów akt śledztwa w tej sprawie. Także dlatego, że termin ten okazuje się być coraz pojemniejszy.
lider ugrupowania, które – m.in. za tę właśnie cenę – poparło rząd. Niewykluczone, że Roman Giertych na mocy tego samego układu będzie pełnił tę funkcję, znowu wbrew tradycji, przez całą kadencję parlamentu. Tymczasem bez takiej kontroli zarzuty wobec służb – zasadne bądź wydumane – będzie można wysuwać zawsze. Tak jak czyni to chociażby Antoni Macierewicz, dla którego prawica inwigilowana jest po dziś. Krzysztof Burnetko
Dlaczego jedni mogą bronić dobrego imienia przed Sądem Lustracyjnym, a inni nie?
przekona nawet sądowy werdykt. Przykładem działacz Wolnych Związków Zawodowych Krzysztof Wyszkowski, który nie ustaje w pomówieniach Lecha Wałęsy. Także w sprawie Karkoszy eurodeputowany Bogusław Sonik i publicysta Bronisław Wildstein już dawno zapowiedzieli, że nawet jeśliby Sąd Lustracyjny uznał ich towarzysza z czasów opozycji za niewinnego, oni i tak będą uważać go za agenta.
Przypadek Lecha Wałęsy powinien dać do myślenia twórcom pomysłów lustracyjnych
, znowu, mogą być przygody Wałęsy (do dziś zdumiewa chociażby praktyka wydawania przez wysokich urzędników Instytutu opinii w tej sprawie na długo przed oficjalnym jej rozstrzygnięciem). Ci, którzy mieli przywódcę Solidarności za agenta Bolka, i tak pozostali nieprzekonani. To też ważny element lustracyjnych debat.Krzysztof Burnetko
Powstaje już ósmy urząd, który może stosować prowokacje i podsłuchy
Tworzy się Centralny Urząd Antykorupcyjny do spraw zwalczania nadużyć w instytucjach państwowych i samorządu terytorialnego oraz działalności godzącej w istotne interesy finansowe państwa” – stanowi art. 1 ujawnionego przez media projektu ustawy o nowej specsłużbie, którą planuje
Trybunały – Stanu i Konstytucyjny – to instytucje przewidziane na ciężkie dla demokracji czasy. Od ich niezależności i uczciwości zależy praworządność, zwłaszcza kiedy polityczna władza ma zamiar rozliczać, karać i kontrolować na skalę dotąd – jak zapowiada – niespotykaną.
Spraw Wewnętrznych, służb specjalnych i resortu sprawiedliwości, nie wróży niestety dobrze. Szczęśliwie w przypadku trybunałów hamulcem takich zapędów mogą być wspomniane gwarancje instytucjonalne. Podobną rolę odegrać może opór opinii publicznej wobec zbyt rewolucyjnych pomysłów. Krzysztof Burnetko
Wiceprezydent Radomia Krzysztof Gajewski otrzymał z IPN pismo, iż był współpracownikiem SB w 1970 r., czyli gdy miał jedenaście lat. Gajewski zapowiedział, że skieruje sprawę do sądu. Dokument z IPN zacytował na konferencji prasowej: „Należy stwierdzić, że z zebranych dokumentacji
Niespodziewanie został drugą osobą w państwie. Przeciwnicy pocieszają się, że to wybór prowizoryczny. Ale w Polsce prowizorki odznaczają się wyjątkową trwałością.
inkwizytor na dobre się obudził. Tyle że teraz – wraz z nowym urzędem – Jurek dostał do rąk nowe narzędzia do wcielania w życie swoich idei. Więcej: jego partia zdobyła władzę pod hasłem rewolucji. Ustrojowej i moralnej. Wydaje się jednak, że sam Jurek osiągnął taką pewność swoich narodowych i konserwatywnych poglądów, że przyniosło mu to spokój i rodzaj umiarkowania. Może inkwizytor będzie nadal w nim drzemał. Krzysztof BurnetkoAgnieszka Rybak
Czy „Tygodnik Powszechny”, pismo-instytucja i ważny głos niezależnej opinii, zerwał na początku lat 90. ze swoją dotychczasową tradycją, oddalając się od Kościoła i wielbiąc ślepo liberalną demokrację? Takie zarzuty są dziś formułowane z powołaniem się na zmarłego papieża.
Osiemnastoletni Bartek z Łodzi wywalczył sobie i swoim rówieśnikom prawo usprawiedliwiania szkolnych nieobecności. Nie każdy wie, że pełnoletnie dziecko dysponuje pełnią praw nie tylko w szkole, ale także w domu. A jego związek z rodzicami ma, zdaniem prawników, charakter towarzyski.
werdyktach Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, stwarza dużo większe możliwości działań nadgorliwych i pochopnych. Tymczasem w tej materii zaleca się dużą dawkę zdrowego rozsądku. Krzysztof Burnetko
Nawet jeśli przyszły Sejm zaakceptuje wysuniętą przez Kolegium IPN kandydaturę Janusza Kurtyki na prezesa Instytutu, nominat będzie musiał sporo się napracować, by zdjąć z siebie odium „nieczystej sytuacji”, w jakiej doszło do jego wyboru.
ówczesnej Polski koledzy mediewiści oceniają jako nowatorskie, tak pod względem koncepcyjnym, jak metodologicznym. Krakowski historyk Krzysztof Ożóg główną zasługę Kurtyki widzi w „stworzeniu szerokiego kwestionariusza badań nad możnowładztwem małopolskim”. Ale równocześnie zajmuje się
Tusk i Rokita – być może niedługo dwaj najważniejsi ludzie w państwie. Kaszub i krakus. Historyk i prawnik. Liberał i konserwatysta. Zwolennik Balcerowicza i jego kontestator. Choć to zupełnie różne charaktery, są jednak z tego samego pokolenia, ze zbliżonymi politycznymi drogami. Czy to wystarczy, aby jako prezydent i premier nadal grali w jednej drużynie?
Rozmowa z prof. Mirosławą Marody, socjologiem, o problemach Włodzimierza Cimoszewicza i wyborców
Krzysztof Burnetko: – Co ma robić polityk, który znalazł się w takim położeniu, jak Włodzimierz Cimoszewicz? Nie reagować czy też – w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak – samemu uderzyć w przeciwników? Mirosława Marody:– Nie ma tu dobrego wyjścia. Brak odpowiedzi na
Wygląda na to, że już nacieszyliśmy się wolnością. Teraz chętnie zamienilibyśmy ją na bezpieczeństwo, porządek, pracę. Rosną akcje polityków, którzy mówią: Dajcie nam pełnię władzy, a wytępimy zło i zaprowadzimy dobrobyt. Będą ofiary, ale tak trzeba.
Czy Krzysztof Rutkowski może aresztować, kogo chce?
detektyw tłumaczy a to groźbą przecieków, a to nieudolnością funkcjonariuszy. To wyjaśnienie tyleż nośne, co trudno weryfikowalne. Rzecz w tym, że służy często jako wygodny pretekst do działań na pograniczu prawa, za to w świetle kamer.I wreszcie: Krzysztof Rutkowski
Dlaczego za podobne przestępstwa prokuratura jednych ściga, a innych nie?
organy państwa? Rzecz naturalnie w niejednoznaczności oraz delikatności samej materii wolności słowa i ekspresji przekonań. Lecz przyczyną jest też zapewne oportunizm niektórych prokuratorów i sędziów wynikający z atmosfery politycznej czy społecznej. A to przecież od nich głównie wymaga się odporności na wszelkie, także takie, naciski. Krzysztof Burnetko
Dzisiaj niemal każdy polityk powołuje się na własnych ekspertów prawnych. Ich opinie często bywają sprzeczne, nawet w oczywistych kwestiach, a widać to najlepiej podczas prac komisji śledczych. Ile zatem warte są ekspertyzy prawników? Czytaj: ile sami są warci?
Historycy i uczestnicy protestów 1980 r. są zgodni: doświadczenie 1970 r. było jednym z głównych powodów wybuchu dziesięć lat później strajku w Stoczni Gdańskiej. Więcej: miało też wpływ na to, jak przebiegał. I że skończył się zwycięstwem.
Ten strajk obrósł legendą. Jest wielkim mitem polskiej historii. Nadal jednak wiele okoliczności tamtych zdarzeń pozostaje niejasnych. Odtwórzmy przebieg strajku dzień po dniu.
, wiara aż huczała!”. Potwierdza to Krzysztof Wyszkowski. Wedle niego tylko Wałęsa, robotnik wyrzucony właśnie ze stoczni, mógł zostać przez załogę zaakceptowany na lidera. Ale Borusewicz – mózg akcji – mówi, że przy takich akcjach nie sposób wyznaczyć z góry, kto stanie na czele. Co
Trwa spór, czy Lech Wałęsa z góry przewidywany był na przywódcę strajku w Stoczni Gdańskiej. Ale z paru powodów był dla opozycji idealnym kandydatem.
Sztandar niósł wtedy oczywiście Lech Wałęsa. O nim napisano wiele. Lecz przecież sierpniowego strajku nie byłoby – a w każdym razie potoczyłby się pewnie zupełnie inaczej – gdyby w stoczni nie pojawiło się również kilka innych osób.
, Przybylski miał pilnować drukarni i czekać na polecenia. Ale nie wytrzymał. Załadował na Żuka dużo koszy z bułkami i pojechał do stoczni. A że anonimów nie wpuszczano, podał nazwisko, powiedział, że jest piekarzem i wiezie żywność strajkującym. Być może to on miał przepustkę numer 1. Borusewicz uznał, że
Ta ustawa ma wady, ale prezydent powinien ją podpisać
Coraz częściej przestępcy dogadują się z prokuratorami i zgadzają się dobrowolnie poddać karze, ale za to niskiej, najlepiej w zawieszeniu. Sądy, zawalone sprawami, chcąc oszczędzić czas i pieniądze, z reguły godzą się na to. Rosną jednak wątpliwości, czy aby taka kara na zamówienie nie urąga sprawiedliwości.
Morderstwo w sklepie Ultimo staje się tak głośne jak przed wojną sprawa Gorgonowej
We Włodowie bezradność zrodziła zbrodnię. Jakie wyroki grożą oskarżonym?
publiczną, jak media. To dlatego choćby warto pytać, dlaczego wójt, sołtys i gminni radni – dziś udzielający się na zebraniach komitetu obrony aresztowanych – oraz miejscowy proboszcz wcześniej nie wywarli presji na policję, by okiełznała lokalnego oprycha? A reguła jest prosta: jeśli państwo zawodzi, obywatele mają prawo sami się bronić – ale nie mają prawa zamiast państwa wymierzać kary. Krzysztof Burnetko
Andrzej Przewoźnik versus kapral Kosiba i kompania
Dziś największe emocje budzą teczki SB wydobywane z archiwów IPN. Wkrótce burze wywoływać mogą także, niekiedy dziwne, śledztwa Instytutu.
Pełna nazwa IPN brzmi: Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Przez minione 5 lat (IPN rozpoczął działalność 1 lipca 2000 r.) uwagę publiczną przykuwała zawartość zgromadzonych przez Instytut archiwów, a zwłaszcza kwestia tajnych współpracowników
W sporze o akcyzę na samochody chodzi nie tylko o ponad miliard złotych, które Skarb Państwa być może będzie musiał zwrócić obywatelom, ale i o to, by rodzimi urzędnicy i ustawodawcy zaczęli wreszcie poważnie traktować europejskie prawo. Sąd właśnie uznał jego prymat nad polskim.