Archiwum Polityki

Patrzę na twoją pornografię

5 minut czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj

"Nawet Pan Bóg potrzebuje bicia dzwonów" - powiedzonko Lamartine´a zawędrowało do książek, wprowadzających czytelnika w świat reklamy. Bez reklamy dzisiaj ani rusz. Dawniej mruganie poprzedzało aluzję polityczną. Odnotował to w mało znanym wierszyku Tadeusz Różewicz. Relacjonując rozmowę dwóch panów mrugających:

"Więc pierwszy mrugnął znacząco

i szeptem mówi: ťże nibyŤ,

a drugi mrugając mruczy:

ťach gdyby, ten tego, ach gdybyŤ".

Teraz mruga się wyłącznie w sprawie piwa bezalkoholowego. Bądź łódki, na którą kapitan Baranowski zamienił jacht "Pogoria" z dekady sukcesu. Z regularnością wahadła odbywają się dyskusje, czy znani i lubiani aktorzy powinni brać udział w reklamach. A może tylko w koncertach charytatywnych pod patronatem wyższym niż poziom imprez.

Jeśli chodzi o mnie - wolę w reklamie profesjonalistę od amatora. Pewnie, trochę to dziwne, że polecony przez AWS fundusz emerytalny zachwalają bohaterowie filmu o przekrętach - Kwinto i Duńczyk. Nie wymagajmy jednak zaraz, by Duńczykiem był Hamlet. Wiadomo: kiepsko działo się w państwie duńskim. Mało kto nacieszył się emeryturą. Zresztą wybrednisiom trudno dogodzić. Przed amerykańską ambasadą znowu wiją się kolejki. Taki dialog:

- Chcesz wyjechać?

- Tak. Na stałe.

- Ale dlaczego, na miłość boską?

- Są dwa powody. Pierwszy: rządzi prawica.

- Po wyborach to się zmieni. Będzie rządzić lewica.

- I to jest właśnie ten drugi powód!

Do tego doszło, że w reklamie (ja dalej o tym) wystąpił polityk. Nieco przeterminowany, ale zawsze Falandysz. Wystąpił godnie, bo na czarno i prorodzinnie, bo z żoną. Też się nie spodobało. Odezwały się głosy, że to zły przykład dla innych, wysiadujących ławy na Wiejskiej.

Polityka 20.1999 (2193) z dnia 15.05.1999; Groński; s. 101

Maksimum treści, minimum reklam

Czytaj wszystkie teksty z „Polityki” i wydań specjalnych oraz dziel się dostępem z bliskimi!

Kup dostęp
Reklama