Rosjanie nie przestają wysyłać ludzi do bezsensownych szturmów, w których nie mają szans na przełamanie ukraińskiej obrony. Chodzi jednak o to, by cały czas trzymać wojska ukraińskie w ciągłej gotowości i napięciu oraz by zadawać obrońcom systematyczne straty.
Ewidentnie Rosjanie przeszli do działań na wyniszczenie. Będą zwozić na front nowy sprzęt z magazynów, choćby przestarzały, będą słać nowych rekrutów – do skutku. Już niektórzy przebąkują coś o negocjacjach, ale co można z Rosjanami negocjować? To tak, jakby ze złodziejem samochodów negocjować, że odda trzy skradzione samochody, ale dwa inne będzie mógł sobie zatrzymać. Przecież to bez sensu. Warunkiem podjęcia negocjacji jest całkowite wycofanie się rosyjskich wojsk z Ukrainy, z Krymem włącznie. Z kolei Rosjanie też nie mają zamiaru niczego negocjować, bowiem nadal wierzą, iż całkowite pokonanie Ukrainy jest w zasięgu ich ręki, choć liczą się z tym, że to może potrwać.
Ukraina ma trzy wyjścia
Dlatego walki nie ustają, toczą się pod Bachmutem i pod Awdijiwką, choć nadal bez rozstrzygnięcia. Ofensywa została zatrzymana, co nie przeszkadza Rosjanom posyłać falę szturmu za falą. Nacierają też pod Kupiańskiem i Swiatowem, pod Kreminną i Biłohoriwką, czyli wciąż w tych samych miejscach.
To wszystko jest dla Zachodu kompletnie niezrozumiałe. Tak się wojen nie prowadzi – albo uzyskujemy zdecydowane rozstrzygnięcie na polu walki, albo się wycofujemy. Na Zachodzie takie „wymęczanie” zwycięstwa to coś absolutnie kuriozalnego, nikt więc na to nie był przygotowany.