Trójząb na populistów
Timothy Garton Ash dla „Polityki”: Arogancja liberałów daje siłę populistom
JACEK ŻAKOWSKI: – Bronisz liberalizmu, bo?
TIMOTHY GARTON ASH: – Bo obrona liberalizmu jest obroną wolności. A jestem liberałem, bo centralną wartością liberalizmu jest wolność.
Coś im grozi?
Oczywiście! Po pierwsze – Władimir Putin i Xi Jinping. A po drugie – liberalizm sam sobie grozi.
Bo?
Przez ostatnie 40 lat szedł drogą samozniszczenia. Liberalizm jest jak trójząb Neptuna. Musi mieć trzy ostrza albo przestaje być liberalizmem. A przez ostatnie 40 lat stawał się dwuwymiarowy. Głównie ekonomiczny i mniej polityczny. Wymiar społeczny znikał, a w miarę, jak słabł, sam liberalizm słabł na scenie politycznej.
To jest główny zarzut, który ludzie tacy jak ja, czyli socjaldemokraci albo socjaliści, stawiają liberałom. Fajnie, że bronicie wymiaru politycznego – wyborów, parlamentów, wolnych sądów, wolności słowa. Dobrze, że jesteście za rynkiem, chociaż dla nas ważniejsze jest, by był dobrze regulowany, a dla was, żeby był wolny. Ale przez pół wieku coraz mocniej spieraliśmy się o wymiar społeczny, czyli liberalne, coraz bardziej abstrakcyjne rozumienie wolności. Bo co z tego, że mogę jechać, dokąd chcę, jak nie mam na bilet. Wasza, coraz bardziej formalna, wolność może dla wielu oznaczać faktyczną ekonomiczną niewolę. A niewola ekonomiczna zniewala nie mniej niż niewola polityczna.
Nie ze mną się o to spierałeś. Bo jako prawdziwy liberał uważam tak jak ty. Mój intelektualny mistrz Ralf Dahrendorf pisał, że liberalna wolność musi mieć elementarną podstawę (basic floor). Mieszkanie, konieczny dochód, opiekę zdrowotną, dostęp do edukacji. Prawdziwy liberalizm rozumie, że wolność wymaga pewnego poziomu równości.