Ani mama, ani tata
„Nie mamy w planach dzieci”. Bezpotomni z wyboru wychodzą z szafy
Gdy Ewa Chodakowska opowiedziała w programie „Miasto Kobiet” o tym, że świadomie podjęli z mężem decyzję, że nie chcą mieć dzieci, wylała się na nią fala hejtu. W obronę wzięła ją prowadząca program Aleksandra Kwaśniewska, również osoba bezdzietna, tłumacząc, że bez dzieci można się czuć kompletnym i szczęśliwym. A mama nikomu nieznanej Oli B. pomyślała, że wreszcie ktoś bezdzietny wyszedł z szafy. To było jej pierwsze skojarzenie; z szaf wychodzą osoby nieheteroseksualne, niebinarne płciowo, o innych szczególnych cechach, pora więc na bezdzietnych. Z tą poprawką, że – w ocenie mamy Oli – ci ostatni właściwie nie są już mniejszością; wśród szkolnych przyjaciół Oli śluby są już za nimi, ale choć wszyscy dobiegają trzydziestki, dziecko ma tylko jedna para.
Mąż Oli B. co prawda początkowo liczył na klasyczny model rodziny, i nawet przyjmował składane na ślubie życzenia rychłego potomstwa entuzjastycznym potakiwaniem, ale zaskakująco łatwo dał się przekonać, że bez dzieci będzie im równie dobrze. A światu nawet lepiej. Mają to przegadane. Również w małym, rodzinnym gronie. Mama Oli, która jeszcze dekadę temu nie uwierzyłaby, że tak łatwo zrezygnuje z wnuków, w duchu przyznaje młodym rację. Był taki moment, że zdjęcia niemowląt dotykały jakiejś czułej struny, a jej ręce same wyciągały się w kierunku dzieci – ale fala była i minęła. Dziś dobrze się jej patrzy na te gesty czułości, które wciąż mają dla siebie córka z mężem, a na które w jej własnym małżeństwie nie było miejsca ani odwagi. Widzi, że im dobrze, niech więc tak zostanie.
Za trudne i nieetyczne
Nie mamy w planach dzieci. To zdanie słychać będzie coraz częściej. Powodów jest wiele, począwszy od takiego, że młodzi Polacy niechętnie wchodzą w związki.