Społeczeństwo

Koza nostra

Koza – zwierzę polityczne

Kozy na 6-hektarową wyspę w okolicach mostu Gdańskiego zawitały w grudniu 2017 r. na próbne dwa miesiące. Kozy na 6-hektarową wyspę w okolicach mostu Gdańskiego zawitały w grudniu 2017 r. na próbne dwa miesiące. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Jak martwe kozy na wiślańskiej wyspie stały się sprawą wagi państwowej.
Wbrew obiegowej opinii kozy nie mogą zjeść wszystkiego i nie są odporne.PantherMedia Wbrew obiegowej opinii kozy nie mogą zjeść wszystkiego i nie są odporne.

W kampanii temat wydawał się idealny. Po pierwsze, kozy były częścią ekologicznego unijnego projektu. Po drugie, projekt realizował stołeczny platformerski, znienawidzony przez PiS ratusz. A po trzecie, właścicielem zwierząt był muzułmanin, uchodźca z Dagestanu, obywatel Rosji. Nie dość, że źle zajmował się zwierzętami (12 kóz padło), to jeszcze wyzyskiwał polskiego bezdomnego – za pracę dając mu 50 zł miesięcznie i pół kilo parówek.

Pogromcy pytona

Sprawę kóz ujawnił i nagłośnił na całą Polskę Dawid Fabjański, szef Animal Rescue Polska.

Polityka 42.2019 (3232) z dnia 15.10.2019; Społeczeństwo; s. 28
Oryginalny tytuł tekstu: "Koza nostra"

Czytaj także

Świat

Gdzie na świecie aborcja jest legalna, a gdzie kobiety muszą ją wykonywać w podziemiu?

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – głównie w tych krajach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski.

Redakcja
22.10.2020