Muzyka

Po przejściach

Recenzja płyty: Cat Power, „Wanderer”

materiały prasowe
Gdyby piosenkarki obsadzano w filmach, Chan Marshall grałaby dziewczynę z przeszłością, kobietę po przejściach.

Gdyby piosenkarki obsadzano w filmach, Chan Marshall grałaby dziewczynę z przeszłością, kobietę po przejściach. Nagrywając z coraz dłuższymi przerwami jako Cat Power, niejako za każdym razem musi się światu przedstawiać i emocjonalnie odsłaniać. A rodzaj bólu wynikającego z tych zmagań odciska się w jej ciepłym głosie (pasującym i do folku, i do gospel czy bluesa) jak znak wodny. Sam głos nie brzmi gorzej, choć publiczność dostaje z kolejnymi nagraniami informacje o tym, jak Marshall radzi sobie z depresją, alkoholem czy przechodzi poważną operację. „Doktor mi mówił, że nie jestem już swoją przeszłością, że w końcu jestem wolna” – śpiewa tu w „Woman”, jednej z jaśniejszych w nastroju piosenek, wykonanej w duecie z Laną Del Rey.

Cat Power, Wanderer, Domino

Polityka 40.2018 (3180) z dnia 02.10.2018; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Po przejściach"
Reklama