Trzeba jednak zacząć nie od kultury w sensie ścisłym, ale od ideologii, która jest tematem jednego z początkowych rozdziałów („Ideologie i nazizm”). Dowiadujemy się, że ideologia jest „uproszczoną wersją filozofii na potrzeby różnych programów politycznych”. Jej cechą wyróżniającą ma być utopijność („usiłuje przekształcać świat na podstawie nierealnych kryteriów”). Autor wymienia też ideologie „najbardziej popularne obecnie”. Są to: socjalizm, liberalizm, feminizm, ideologia gender i – uwaga – współczesna chadecja. Od razu wiadomo, czego autor nie lubi i co w niemal całej dalszej części ponad 500-stronicowego wywodu stanowić będzie negatywny układ odniesienia dla ideologii, której zwolennikiem jest sam Wojciech Roszkowski.
Otóż jego ideologią jest szczególnie pojęty konserwatyzm, odrzucający wywodzącą się z tradycji oświeceniowej postawę krytyczną, za to oparty na przekonaniu o decydującej roli religii, a w zasadzie jednego wyznania (katolicyzmu) w rozstrzygnięciach zarówno moralnych, jak i poznawczych, zaś w dalszej instancji także politycznych. Jest to konserwatyzm szczególny, bo mający niewiele wspólnego ze współczesnym konserwatyzmem europejskim, za to nader zbieżny z duchem sławetnego przedwojennego dzieła dydaktycznego ks. Mariana Pirożyńskiego „Co czytać? Poradnik dla czytających książki”, w którym autor piętnował szkodliwe dla zdrowia moralnego przykłady utworów literackich. Ta właśnie perspektywa rządzi obecną w książce Roszkowskiego oceną przemian kultury XX w.
Zachodni komuniści
W owej ocenie najważniejsze wydają się dwie dychotomie: lewica – prawica oraz ateizm – chrześcijaństwo. Dobrze widziane są postaci twórców, którzy deklarowali swoją religijność.