Konwencja genewska o uchodźcach zobowiązuje państwa do przyjęcia i rozpatrzenia w uczciwej procedurze każdego wniosku o azyl. Jej celem jest zapewnienie ochrony każdemu, kto ucieka przed prześladowaniem z jakiejkolwiek przyczyny. Konwencja najwyraźniej nie pasuje do humanitaryzmu w XXI w.
Premier Mateusz Morawiecki: „Współczuję tym ludziom, ale przede wszystkim jesteśmy zobowiązani bronić naszej granicy. Inaczej pistolet, przyłożony przez pana Łukaszenkę do naszej głowy, mógłby wypalić”. Komisarz Unii Europejskiej ds. migracji Ylva Johansson: „Ten obszar między granicami Polski i Białorusi nie jest kwestią migracji, ale częścią agresji Łukaszenki na Polskę, Litwę i Łotwę w celu destabilizacji UE”. „Płot może być dobrym pomysłem w zaistniałej sytuacji na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej z Białorusią” – przekazało biuro prasowe KE w odpowiedzi na pytania RMF FM.
Wypychani na białoruską stronę
Zgodny chór: przede wszystkim obrona granic. Bez uzasadnienia, dlaczego dla ich obrony poświęca się wartości humanitarne. Z powodu Łukaszenki? Jeśli tak, to znaczy, że traktujemy ludzi tak samo jak on: jako „broń biologiczną”. Że „zaleje nas fala uchodźców”? Niemcy w latach 2015–16 przyjęły ich ponad milion – i nie utonęły. – Mamy pierwsze badania, które wskazują, że uchodźcy są stopniowo wprowadzani na rynek pracy. Systematycznie trafiają do systemu kształcenia zawodowego. Moim zdaniem za 5–10 lat Niemcy będą beneficjantami decyzji kanclerz Merkel o przyjęciu uchodźców i poszukiwaczy azylu – mówi prof. Paweł Kaczmarczyk, dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego.
A może trzeba stworzyć uchodźcom jak najgorsze warunki – jak te, które mają koczujący na granicy – by odstraszyć potencjalnych naśladowców?