Nagroda Nobla i Stalina
Irena i Fryderyk Joliot-Curie: nobliści i komuniści
W 1948 r. Irena Joliot-Curie przyjechała do USA, by wziąć udział w akcji zbierania funduszy na pomoc dla hiszpańskich uchodźców. Zaprosił ją Zjednoczony Amerykański Komitet Uchodźców Antyfaszystowskich. Po wylądowaniu w Nowym Jorku spotkała ją wszakże przykra niespodzianka: funkcjonariusze urzędu imigracyjnego odmówili jej prawa pobytu w USA. Noc spędziła na wyspie Ellis, gdzie przetrzymywano osoby oczekujące na deportację. Została zwolniona rankiem następnego dnia dzięki interwencji ambasady francuskiej. Szykany wobec noblistki miały wynikać z tego, że komitet, który ją zaprosił, znajdował się na liście organizacji uznanych za wywrotowe.
W istocie jednak żona Fryderyka Joliot-Curie, komunisty i entuzjasty ZSRR, sama była dla amerykańskich władz osobą niepożądaną. Irena nie posiadała wprawdzie legitymacji partyjnej, lecz podzielała poglądy męża i włączała się w polityczne działania. Pod tym względem różniła się od matki.
Elektrony o przeciwnych ładunkach
Maria Skłodowska-Curie interesowała się polityką i żywo reagowała na wydarzenia. Popierała zasady społecznej sprawiedliwości i rządy demokracji. Konsekwentnie jednak dystansowała się od wszelkich wystąpień o charakterze politycznym. Podpisała w życiu tylko dwie petycje: w 1912 r. protest w sprawie uwięzionych sufrażystek i w 1927 r. apel w obronie Sacco i Vanzettiego, włoskich imigrantów, których amerykański sąd skazał na śmierć za zabójstwo, choć dowody ich winy były wątpliwe. Jej niechęć do firmowania podpisem zbiorowych deklaracji wynikała z obawy, że mogą one zostać użyte do celów, z którymi nie w pełni by się zgadzała. Odmówiła Romain Rollandowi przyłączenia się do apelu intelektualistów o zakazanie wojen, gdyż, jak stwierdziła, „nawet największe wysublimowanie intelektu nie jest gwarancją sprawiedliwego spojrzenia na problemy narodowe i społeczne”.