Co musiałaby uczynić taka na przykład księżna Kate Middleton, by przekonać publiczność, że nie jest „fejkowym” wielbłądem, bezcielesnym awatarem, lecz (tylko i aż) żywą kobietą, która naprawdę choruje na nowotwór?
Księżna Walii poinformowała w materiale wideo, że przechodzi prewencyjną chemioterapię. O nowotworze nie było jeszcze wiadomo, gdy miała w styczniu operację brzucha. Ale mnożyły się teorie spiskowe na temat jej zniknięcia.
Z okazji Dnia Matki księżna Kate opublikowała zdjęcie w otoczeniu trójki dzieci.
Drugi syn Kate i Williama jako kolejne „royal baby” przyczyni się do wzrostu popularności nie tylko rodziców, lecz także całej rodziny królewskiej.
Choć nazwisko ma, i to nazwisko wynikające z pięknej tradycji.
Jeśli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, kiedyś będą panować jako król William V i królowa Katarzyna.
Jak rodzi się w Wielkiej Brytanii następcę tronu? Naturalnie, w otoczeniu rodziny, ale też z zabezpieczeniem z powietrza i pod okiem ginekologa z aferą kryminalną na karku.
Jak to się dzieje, że w cynicznym świecie, pozbawionym autorytetów i złudzeń, monarchia brytyjska cieszy się taką popularnością?
Gadżety. To pierwsze, co kojarzy mi się z królewskim ślubem, odkąd moja nieżyjąca już ciotka wróciła z Anglii smutnej szarej jesieni 1981 r. i obdarowała całą rodzinę chorągiewkami z Karolem i Dianą. Mało pamiętam równie surrealistycznych momentów w życiu. Jak się okazuje, śledzony już na żywo i w kolorze ceremoniał ślubny Williama i Kate odbierało się w gruncie rzeczy podobnie.
Brytyjski ślub królewski wywołał szaleństwo medialne: setki stacji telewizyjnych na całym świecie przekazują obraz z opactwa Westminsterskiego i ulic Londynu.