Archiwum Polityki

Mniejsza kasa

Gdyby każdy komitet wyborczy wystawił kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych do Sejmu i Senatu, to na kampanię mógłby wydać 30 229 031 zł (po złotówce na każdego zarejestrowanego wyborcę). Żaden komitet tego jednak nie dokonał i PKW wyliczyła im niższe dopuszczalne limity wydatków. Najbliżej maksymalnego limitu była PO – 30,029 mln, potem PiS i SLD – po 29,922 mln. Faktyczną wysokość wydatków (mających pokrycie w dowodach wpłat i wypłat) poznamy dopiero za trzy miesiące, kiedy pełnomocnicy komitetów złożą w PKW sprawozdania finansowe. PKW ma cztery miesiące na ich sprawdzenie i przyjęcie lub odrzucenie. W tym ostatnim przypadku można się jeszcze odwołać do Sądu Najwyższego, który ma dwa miesiące na rozpatrzenie skarg. Pierwsze dotacje podmiotowe (czyli zwrot kosztów poniesionych na wybory) zostaną wypłacone najwcześniej w 6 miesięcy po dniu stwierdzenia ważności wyborów – reszta – po zakończeniu procedur odwoławczych przed SN.

Dziś nikt nie wie, ile dotacje wyniosą. Ich wysokość poznamy, kiedy PKW przyjmie sprawozdania komitetów wyborczych, które zdobyły co najmniej jeden mandat w Sejmie i Senacie. Łączną kwotę wydatków tych komitetów podzieli się wtedy przez 560 mandatów i dopiero wtedy np. skarbnik PiS pozna kwotę dotacji za każdy z 204 mandatów zdobytych przez tę partię w Sejmie i Senacie.

W 2001 r. za jeden zdobyty mandat komitetom zwracano po 111 671,20 zł. Gdyby podobną kwotę wyliczono w tegorocznej kampanii, to już wiadomo, że PiS nie będzie miał problemów z zapłatą rachunków za kampanię prowadzoną w telewizji.

Według monitoringu prowadzonego przez TNS OBOP wszystkie komitety na telewizyjną kampanię parlamentarną wydały 33,5 mln zł.

Polityka 40.2005 (2524) z dnia 08.10.2005; Ludzie i wydarzenia; s. 20
Reklama