Archiwum Polityki

Billy Elliot

[dla każdego]

W angielskim filmie „Orkiestra” strajkujący górnicy podtrzymywali się na duchu organizując zespół symfoniczny. W „Goło i wesoło” bezrobotni zrobili pokaz męskiego striptizu z muzyką. Obecnie mamy trzeci film o tym, jak kultura przychodzi z pomocą w trudnej sytuacji społecznej. „Billy Elliot” okazał się hitem sezonu w Anglii. Jego tłem jest głośny, historyczny już strajk w kopalniach, które pani premier Thatcher postanowiła zlikwidować. Billy ma lat 11 i uczy się boksu zawodowego; jego ojciec, wdowiec strajkujący od miesięcy, z trudem łoży na ten kurs sportowy. Ale na sali sąsiadującej z ringiem, gdzie Billy ćwiczy, mieści się szkoła baletowa, i oto Billy’ego pochłania taniec. Nowej pasji nikt w jego otoczeniu nie rozumie: ojciec jest zrozpaczony, nauczyciele są bezradni, koledzy uważają Billy’ego za nienormalnego. Ale bohater nie załamuje się i udaje mu się nakłonić ojca: ten naraża się najciężej, jak można w owym momencie: zostaje łamistrajkiem, by zarobić na wyjazd Billy’ego na egzamin w Royal Ballet School. Ale również koledzy górnicy, przekonani uporem Billy’ego, przyłączają się. Chłopiec ze swoją nieustępliwą ambicją kariery kulturalnej, kompletnie obcej dla tutejszych, staje się niespodziewanym nosicielem ich nadziei: zostaje profesjonalnym tancerzem i występuje z sukcesem w balecie Czajkowskiego. Film ma wyjątkowy klimat emocjonalny: Billy musi dokonać skoku w krańcową odmienność, przenieść się w świat o diametralnie obcej mentalności, i ten właśnie wysiłek jest ratunkiem dla niego i pomocą dla bliskich. Ale prócz owego skutku zbiorowego film przynosi też obraz charakteru: powołanie, wrodzona inklinacja, poczucie nieodpartej misji przezwyciężają najbardziej obcą rzeczywistość. Otóż oryginalnością filmu jest, że owe dwa tematy: przeniesienie się ze swojego świata do absolutnie innego oraz uparte podążanie za głosem instynktu wciela tu młodociany aktor, zresztą autentyczny adept tańca, Jamie Bell: jego bezpośrednia prostota przekonuje od początku do końca i stanowi kreację rzadką w kinie.

Polityka 8.2001 (2286) z dnia 24.02.2001; Kultura; s. 42
Reklama