Nie wiemy dokładnie kiedy, ale zapewne gdzieś w drugiej połowie II w. n.e., pewien erudyta, pisarz, miłośnik Homera i zapalony turysta, korzystając z uroków pax romana, udał się w podróż po Grecji. W czasie wędrówki opisywał miejsca przez siebie odwiedzone, pozostawiając w darze potomnym „Przewodnik po Helladzie”. Wśród miejsc, które zdołał obejrzeć, znalazła się też pewna stara świątynia w Sparcie, z jej największą historyczną osobliwością – dwoma bliźniaczymi posągami z brązu. Musiały one zainteresować podróżnika, przedstawiały bowiem jego imiennika, sławnego wodza i zwycięzcę z czasów wojen perskich – spartiatę Pauzaniasza. Żeby wyjaśnić, skąd wzięły się tam owe posągi i dlaczego akurat dwa, musimy cofnąć się o sześćset lat do jednego z najważniejszych i najbardziej dramatycznych momentów w historii świata.
Nadciągają Persowie
Wiosną 480 r. p.n.e. Kserkses, Wielki Król, ruszył z Persji na podbój Grecji z armią, jakiej świat dotąd nie widział. Dziesięć lat wcześniej poprzednik Kserksesa Dariusz próbował ukarać Ateńczyków za pomoc udzieloną przez nich Jończykom zbuntowanym przeciw perskiemu panowaniu. Dwustutysięczna armia ruszyła wtedy zdobywać Ateny; sto tysięcy ludzi stanęło na równinie maratońskiej przeciw ledwie dziesięciu tysiącom hoplitów (patrz ramka), którymi dowodził strateg Miltiades, i te dziesięć tysięcy zadało Persom druzgocącą klęskę. Ci zaś z porażki wyciągnęli błędny wniosek – uznali, że przyczyną niepowodzenia była zbyt mała liczba żołnierzy.
Przygotowania do kolejnej wyprawy trwały cztery lata. Trzon sił Kserksesa stanowiły oddziały Persów i Medów. Poza nimi w ekspedycji brało udział jeszcze trzydzieści osiem innych ludów, różniących się pochodzeniem, językiem, sposobem walki, zjednoczonych tylko strachem przed gniewem Wielkiego Króla.